Kiedy po raz pierwszy skosztowałam burraty wiedziałam, że ciężko będzie mi znaleźć lepszy ser. Klasyka i prostota ponownie zwyciężają w kuchni. Dla mnie ta receptura to dowód na to, że w kuchni przede wszystkim liczy się składnik. To dowód na to, że, kilka produktów wysokiej jakości tworzy genialny posiłek. Wierzcie mi, sama nad sobą muszę panować, aby nie kupować zbyt dużej ilości tego rarytasu. Tak jak jest pyszny, tak jest kaloryczny! Ahhhh ten kremowy smak. Ci, którzy nie próbowali burraty koniecznie musicie to zmienić. Ser ten pochodzi z Włoch i ma słodki, maślany smak. Wyglądem przypomina znaną większości mozzarellę, jednak się od niej różni. Jej środek jest śmietankowy i aksamitny. To taka sakiewka pysznego szczęścia. Moim zdaniem najlepiej smakuje wyjęta odpowiednio wcześniej z lodówki. Najczęściej jadam ją tak jak dzisiaj przedstawiam wam w przepisie, jednak genialnie smakuje na słodko z owocami lub zapieczona z warzywami i sosem pomidorowym.
Ps. ten przepis zapoczątkuje serię przepisów „banalnie prostych” – szybkich do przygotowania.