Jechałam dzisiaj z mężem z pracy i jak zawsze od razu na zakupy spożywcze. Jako że żyjemy w dwójkę wolimy kupić codziennie coś świeżego aniżeli robić zakupy na cały tydzień. Oczywiście ja lepiej czuję się w delikatesach lub warzywniaku aniżeli w Centrum Handlowym dlatego mój luby zawsze mnie pogania i ogranicza moją kulinarna fantazję w sklepie. Tak więc wracając do domu odbyliśmy taką konwersację:
Adam: Co robimy na kolację? (to powinno brzmieć właściwie tak: co robisz na kolację? na ale niech mu będzie)
Ja: (bez zawahania) łososia i zrobię jeszcze zdjęcia na blog
On: Znowu łosoś:/ nooooooooooo ale Ty już przecież masz łososia na blogu!
Ja: Nie no co Ty!
On: Jedliśmy go chyba z 1000 razy. Byłem przekonany że widnieje na 100 różnych sposobów!
Ja: No własnie nie bo nigdy nie zdążę ich zrobić.
On: A zrobisz tą dobrą sałatę?
Ja: Zrobię:)
I wiesz co? łosoś był, sałata była ale zdjęć nie ma. Znowu nasz apetyt wygrał. Zdałam sobie sprawę, że jeszcze wiele przepisów które robię na co dzień nie ma na blogu. M.in przepis na naleśniki. Tak więc dzisiejsza propozycja to tort naleśnikowy przekładany masą serową z bakaliami. Szybko, łatwo i smacznie:)
Czytając teraz to co napisałam sama się śmieje jak to od łososia przeszłam do naleśników:) niech tak zostanie:)
Zapraszam
Smacznego:)
(Wyświetlono 1 761 razy, 1 wyświetleń dzisiaj)