Tak jak obiecałam kolejna relacja ze Szczyrku. W ubiegły weekend ponownie miałam okazję gotować dla Was w zimowym miasteczku Samsunga. Tym razem było zupełnie inaczej. Ja nie byłam już taka spięta a dookoła było pełno pozytywnej energii za sprawą imprezy Burn in Snow. Było dosłownie kolorowo, sportowo, zimowo i wystrzałowo.
A teraz o imprezie. Szczyrk dosłownie fruwał:) To co freestylowcy robili na skoczni sprawiało że moja buzia się nie zamykała! MEGA!
Dzięki uprzejmości Pani Agnieszki udało nam się wejść na after party do namiotu Burn gdzie gwiazdą wieczoru było De La Soul. I tu się działo. Wszyscy ruszali się w rytm muzyki, śpiewali i co najważniejsze każdy się uśmiechał.
Ja osobiście wolę moją kuchnię od imprez masowych a w tym wypadku czułam się niesamowicie.
Fajnie przezywać, poznawać, słuchać i być! Dziękuję wszystkim poznanym i niepoznanym.
Ludzie tworzą atmosferę i w tym miejscu stworzyli niesamowity klimat. Za rok znowu się widzimy:) Obowiązkowo!
Pozdrawiam gorąco:) Walentynkowo:)
PS. zapraszam dzisiaj do CH Manufaktura w Łodzi gdzie pokaże moje gotowanie z miłości dla miłości:)
link do wydarzenia TUTAJ.