Myślałam że takie miejsca nie istnieją, że to tylko wspomnienia naszych dziadków. Jednak ostatnio pod samym nosem odnaleźliśmy z mężem właśnie ten grzybowy raj. I nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie niesamowite okoliczności przyrody.
Uwierzcie mi było jak w bajce, grzybów pełna polana a między nimi oko w oko sarny i zające które niczego się nie bały. Słońce ułatwiało poszukiwania prawdziwków, maślaków, kozaków i wszystkich innych leśnych przysmaków:) Po raz pierwszy w życiu nie chciałam już więcej grzybów, a mój mąż w euforii nie mógł się powstrzymać od ich zbierania. Efektem było 8 kg grzybów zebranych w 30 min i to było istne szaleństwo. Pod koniec mój mąż dostał rozkaz zbierania tylko mniejszych egzemplarzy nadających się do marynaty.
Tych większych okazów uzbieraliśmy pełny kosz i przeznaczyłam je do suszenia.
Zapraszam Was do spróbowania grzybów na 3 sposoby (na razie – ponieważ w weekend znowu wyruszamy po nową dostawę:) i mam już przewidziane nowe przepisy:)) a może Wy macie jakieś fajne sposoby na grzyba?:)
A poniżej efekty naszego grzybobrania 🙂
Pozdrawiam 🙂
(Wyświetlono 601 razy, 1 wyświetleń dzisiaj)